Stay on this page and when the timer ends, click 'Continue' to proceed.

Continue in 17 seconds

Za sprawą Crnaca mistrz do gry wraca. Wielka końcówka Rakowa, ale i wielka kontrowersja

Za sprawą Crnaca mistrz do gry wraca. Wielka końcówka Rakowa, ale i wielka kontrowersja

Source: sport.se.pl

- Stawiam na Raków! - mówił "Super Expressowi" jeden z najbardziej doświadczony trenerów ligowych, Jan Urban, gdy przed sezonem pytaliśmy go o jego faworyta do "złota". I przytaczał bardzo konkretne argumenty. - Drużyna nabrała dużego doświadczenia w lidze, ale też w meczach pucharowych. No i ma silną, ciekawą personalnie i wyrównaną kadrę.

Zwłaszcza to ostatnie zdanie zyskało dobitnie potwierdzenie w sobotni wieczór. Długo jednak mistrzowie nie potrafili znaleźć właściwego rytmu. Nie chodzi wyłącznie o gola straconego z rzutu karnego, podyktowanego za faul Erica Otieno na Tomaszu Huku w powietrznej walce, a wykorzystanego przez Patryka Dziczka (to szóste jego trafienie z 11. metra w tym sezonie). Dwukrotnie jeszcze Vladan Kovacević ratował - w ekwilibrystyczny sposób - swoją drużynę od straty kolejnych bramek po uderzeniach Damiana Kądziora.

W 66. minucie trener gospodarzy, Dawid Szwarga, spojrzał na ławkę rezerwowych, a potem pchnął z niej do boju Srdjana Plavsicia, Marcina Cebulę i Ante Crnaca. I to był strzał w dziesiątkę. Na kwadrans przed upływem regulaminowego czasu gry Crnac dał sygnał do ataku. Co prawda zmarnował jeszcze niemal stuprocentową okazję z podania Cebuli, ale był to moment zwrotny.

Kilkadziesiąt sekund później, po precyzyjnej centrze Plavsicia, Chorwat piękną główką zmusił do kapitulacji wracającego między słupki gliwickiej bramki Frantiszka Placha. Zaś w trzeciej z pięciu doliczonych wstępnie przez arbitra minut stał się przyczynkiem największej kontrowersji w tym spotkaniu.

W zamieszaniu w polu karnym gości, starcie Crnaca z Dziczkiem początkowo zinterpretowane zostało jako faul zawodnika Rakowa. Arbiter został jednak wezwany przed ekran VAR-u. Jarosław Przybył przed monitor przybył, spojrzał nań i... zmienił swą decyzję, dyktując "jedenastkę" dla gospodarzy. Czy słusznie? Opinii było tyle, ilu kibiców na stadionie i przed telewizorami.

Rzut karny bardzo pewnie wykorzystał Łukasz Zwoliński - zegar wskazywał już w tym momencie 101. minutę, bo zamieszanie z "wapnem" trwało bardzo długo. Piast próbował jeszcze złapać wymykające mu się punkty, ale w 104. minucie nadział się na kontrę. Pieczęć na sukcesie mistrzów Polski postawił duet Crnac - Cebula. Asystował ten pierwszy, gola strzelił ten drugi.